Cześć jestem Demetria ale mnie to już znacie. Opowiem wam moją historię z Jasiem.
Mieszkam jak narazie w sierocińcu niedługo zbliżają się moje 18-ste urodziny.
Moim marzeniem jest w końcu wyjście z tego "więzienia" i poznanie chłopaka
który obroni mnie przed moim ojcem. Najlepiej żeby był ładny miał 19 lat i był
sławny, moim drugim marzeniem jest to żeby stać się sławną jak Jaś który jest żółwikiem.
Nie istotne. Kiedy był dzień moich urodzin zeskoczyłam z piętrowego łóżka i z wielkim
uśmiechem uczesałam się i poszłam do łazienki. Kiedy weszłam zaczełam myć
zęby i jednocześnie zakładając krótkie spodenki z pasującymi do nich szelkami.
założyłam białą bluzkę wciskając ją w spodenki. Byłam bardzo podniecona i szelki
zaczynały mi przeszkadzać w wkładaniu bluzki, w końcu zdjęłam je energicznym ruchem
wzięłam głęboki oddech i dalej zaczęłam wciskać bluzkę.
-Udało mi się !- wykrzyczałam z zachwytu.
Jak na 18-latkę wybiegłam z powrotem do pokoju i zaczęłam się perfumować i uczepiać
włosy w koka. Wybiegłam na stołówkę i wzięłam cokolwiek by tylko się najeść.
Kiedy już skończyłam jeść wybiegłam do pokoju nauczycieli i poprosiłam o
wcześniejsze zajęcia.
-Czemu tak wcześnie Demetrio- Spytała nauczycielka.
-Ponieważ dzisiaj są moje 18-ste urodziny- odpowiedział z lekkim piskiem
i podskakując.
-I co w związku z tym ?- Zapytała z lekkim oburzeniem.
-To, że moim marzeniem jest wyjście z tego miejsca, poczucie prawdziwego powietrza,
dotknięcie gołymi stopami trawy, bieganie po lesie, poczucie tego prawdziwego
wiatru w moich włosach i poznanie tego jedynego- złapałam się za ręce i zaczęłam kiwać na boki.
-Demetrio rzeczywiście spełni się twoje marzenie ponieważ nie musisz mieć
już zajęć ponieważ masz czas na pakowanie się. Demetrio byłaś moją najlepszą
uczennicą będziemy za tobą tęsknic- opowiedziała przytulając mnie.
Oddałam jej uścisk i zaczęłam skakać piszczeć. Pobiegłam strasznie szybko do pokoju
i zaczęłam się pakować tak szybko, że pewnie zapomniałam wielu rzeczy.
Przed ośrodkiem czekała moja mama z samochodem. Zdziwiło mnie to bo jak mnie
zabierali mama nie miała prawka i takiego zajefajnego auta. Kiedy wyszłam akurat zawiał wiatr,
nie widział jeszcze wtedy mojej mamy. Wzięłam głęboki oddech i rzuciłam walizki biegnąc
w stronę mamy. Kiedy wyciągnęła ręce do przytulenia wiedziałam, że na mnie czekała przez
te wszystkie lata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz